|
Nie umiem tego wytłumaczyć |
|
|
|
Redaktor: Bogdan
|
|
16.01.2008. |
 8 lat temu dostałem w prezencie z okazji Nowego Roku dwa 2 - miesieczne koty. Nic nie byłoby w tym dziwnego gdyby nie to, że praktycznie nie byłem przygotowany na nowych domownikow, ponieważ w tym czasie moja sytuacja lokalowa i finansowa była pod znakiem zapytania. Ale skoro to sie zdarzyło uznałem to za dobry znak i zaadoptowałem te dwa kociaki jak własne dzieci, tym bardziej że byłem sam.
Oczywiście zdawałem sobie sprawę z obowiązków które mnie czekają i wiedziałem też, że koty długo żyją, co nie miało nic wspólnego z moim wyborem, bo kotki byly tak śliczne i kochane, że padlem na podlogę. Powiedzialem sobie, że dopoki ja żyje wy zawsze bedziecie z Bogdanem. Dzisiaj minelo ponad 8 lat i może mi sie we łbie pomieszało, ale moje koty wywarly wielki wplyw na wiele spraw. To one są na pierwszym miejscu, a nie ludzie, to one w pewnym stopniu układaja mój plan dnia i są najbardzej kochanymi istotami w moim 50 -cio letnim życiu.Oczywiście nie zdominowaly moich ludzkich zachowań, ale mają duży udzial w codziennym życiu. Bez nich dzisiaj bym chyba nie umiał życ. A co do nich: Kiri jest Panią domu, to ona zawsze jest wszedzie pierwsza a za nią Riki powtarza każde zachowanie. Po paru latach po wypadku samochodowym Riki i Kiri są na równych prawach i nie ma wiecej niesnasek co do obszaru działania w domu. Any way kochają się i jest OK. Ale pare dni temu następny kociak prawdopodobnie 2-u letni zaczął zaglądać w okno i wziąlem go do domu. Na poczatku awantury, straszenie się nawzajem i zabijanie wzrokiem, ale że nasz dom jest przyjazny Mimi- bo tak nazwałem nową zawsze siedzi przy mnie i widzi we mnie obrońcę, a Kiri i Riki patrza co ten Pancio znowu wymyślił. Cóż, ta nowa też ma serce i uczucia i wie (chyba) , że trafiła do dobrego domu, nie wiem jak długo moje koty ją bedą akceptować, ale postaram sie aby była z nami, inaczej nie postąpię . No cóż rozpisałem sie jak weteran 2-WS. Pozdrawiam wszystkich miłośników zwierząt. Załączam kilka zdjęć moich pupilów. Pozdrawiam jeszcze raz Pa Bogdan - Miami USA |